Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aleksander Barton. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aleksander Barton. Pokaż wszystkie posty

Studencki Konkurs Mostów Stalowych 2012 - Relacja - CZĘŚĆ IV





Ostatnia część relacji z SKMS 2012 będzie miała charakter podsumowująco-dydaktyczno-moralizatorski. Jako, że działalność Koła Naukowego powinna dążyć do zwiększania stanu naszej wiedzy oraz doświadczenia, taki artykuł wydaje mi się niezbędny.
Czego zatem nauczył nas udział w Studenckim Konkursie Mostów Stalowych? Na pewno pracy zespołowej. Długie wieczory spędzone nad rozgryzaniem pracy konstrukcji, a następnie mozolne próby stworzenia dokumentacji wykonawczej, nie pójdą w las i zaprocentują w przyszłości. Uważam, że w dużym stopniu oddały one charakter pracy w rzeczywistym biurze projektowym.
Etap wykonawczy konstrukcji można by zawrzeć w zdaniu: „Nie ważne jak dobrze zaprojektujesz konstrukcję, ważne ile z tego schrzanią na budowie”. W tym wypadku chodzi głównie o efekty pracy wytwórni (rozżalenie jednego z uczestników możecie zauważyć na pewnym zdjęciu w naszej galerii). My i tak nie mamy na co narzekać. Poza delikatnym wygięciem pasa górnego, subtelnymi nieścisłościami w otworach w blachach węzłowych oraz brakiem kilkudziesięciu śrub, konstrukcja była wykonana wyśmienicie. Złożenie konstrukcji po wstępnym usunięciu imperfekcji poszło jak bułka z masłem o czym świadczy nasz czas (28:30), co dało nam 3 miejsce jeśli chodzi o montaż (szkoda tylko, że miał on znikomy wpływ na końcowy wynik). Ostatni wniosek związany z wykonaniem konstrukcji w wytwórni brzmi: „Nawet jeśli coś wydaje ci się oczywiste, na pewno nie będzie oczywiste dla wytwórni”.
Jednym słowem, im więcej informacji zawrzecie w dokumentacji wykonawczej tym lepiej (a znając życie i tak to będzie za mało). Nie wolno liczyć na żadne domysły ze strony wykonawcy konstrukcji, wszystko musi być czarno na białym, najlepiej pogrubioną czcionką, tak żeby nie dało się żadnej informacji przegapić. 


Przejdźmy teraz do najciekawszej częsci... 

Postaram się krótko omówić przyczyny zniszczeń konkursowych konstrukcji, które udało nam się zaobserwować. Według mnie to była najważniejsza korzyść z udziału w konkursie: możliwość zaobserwowania „w naturze” jak pracuje konstrukcja. Jeden dzień w przyjaznym Wrocławiu dał więcej niż kilka semestrów spędzonych na uczelni na wykładach (no może trochę przesadzam;P).
Najpowszechniejsza przyczyna z jaką mogliśmy się spotkać to utrata stateczności pasa ściskana – jednym słowem - wyboczenie. Niektórzy młodzi konstruktorzy zapomnieli u zmniejszeniu długości wyboczeniowych pasów w płaszczyźnie prostopadłej do płaszczyzn dźwigarów – wykorzystanie poprzeczek z prętów na niewiele się zdało. Pręt ma znikomą zdolność przeniesienia siły ściskającej jaką wytwarzał wybaczający się dźwigar główny – zresztą zobaczcie na zdjęciach.


Wiotkie stężenia z prętów okrągłych nie zabezpieczyły masywnego dźwigara przed wyboczeniem.


Brak poprzecznic w poziomie pasa górnego spowodował jego wyboczenie.


Bardziej karygodny błąd związany z brakiem zapewnienia stateczności dźwigara w kierunku poprzecznym to niezastosowanie poprzecznic podporowych.

Kolejny wypatrzony przeze mnie błąd to zwichrzenie belki, do której przykładano obciążenie. Pomysł był dobry: ponieważ pas dolny jest rozciągany należy dać tam jak najmniej materiału (wykonać wiotkie pasy z płaskowników), a zapasy kilogramów przerzucić do pasa ściskanego.


Tak wyglądała konstrukcja po złożeniu. Widać bardzo wiotki pomost oraz belkę połączoną z pasem dolnym i krzyżulcami tylko w poziomie półki górnej.

Trzecia z przyczyn zniszczenia konstrukcji jaką udało mi się zaobserwować (która dotknęła także nas), to zniszczenie węzłów. Poszczególne warianty postaram się omówić pod odpowiednimi zdjęciami.



Najbardziej bolesne zdjęcie. Zniszczenie węzła spowodowane pęknięciem spoiny, co spowodowało wygięcie blachy oraz zerwanie śruby (kolejność zdarzeń do ustalenia). Na pocieszenie można dodać, iż do zniszczenia węzła doszło przy osiągnięciu projektowanej przez nas nośności obiektu, o czym świadczą pozostałe węzły w pasie dolnym w rejonie środka rozpiętości.

Żeby zbytnio się nie rozczulać, przejdźmy do tego, co nabroili nasi konkurenci w konkursie:


Nieco niewyraźne, ale widać o co chodzi: zerwanie spoiny łączącej pas dolny z belką. Dla usprawiedliwienia dodam, iż w tym wypadku zawinił wykonawca – nie wykonał wszystkich zaprojektowanych spoin.


Teraz już zupełnie niewyraźne zdjęcie prezentuje kolejny efekt zniszczenia węzła: ścięcie dwóch śrub łączących krzyżulec z blachą węzłową.


Wygięcie blachy węzłowej.

To chyba tyle efektów naszych obserwacji. Teraz Wasza kolej, aby nie powtarzać podobnych błędów w Waszej przyszłości!

Na koniec podsumowania pierwsza piątka najlepszych konstrukcji:

Miejsce 5 - Politechnika Krakowska - THE MOST!



Przepraszamy za kiepskiej jakości film i jeszcze gorszy montaż... ale dajemy co mamy

Miejsce 4 - Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego – Śrubeczki


Miejsce 3 - Politechnika Warszawska – Moment Krętu


Miejsce 2 - Politechnika Rzeszowska – Grey Hardcore Bridges


Miejsce 1 - Politechnika Śląska – Pogromcy Niestateczności




To by było na tyle podsumowań moralizatorskich konkursu SKMS 2012. Mam nadzieję, że podałem to w sposób dość przystępny. Zachęcam do zadawania pytań w komentarzach i do zobaczenia za rok!




Tomasz Koziarski
Dawid Kisała


Studencki Konkurs Mostów Stalowych 2012 - Relacja - CZĘŚĆ III




Wczesne wstawanie było już dla nas rutyną. Kolejny raz nasze budziki dźwięczały już przed 6 rano. Szybkie ogarnięcie i doprowadzenie się do stanu użytkowalności, żeby móc dojść na śniadanie. Część naszej drużyny zjadła za trzy osoby, dlatego niektórzy postanowili przyjąć postawę ascetyczną i o pustym żołądku przystąpić do zmagań. Z różnymi poziomami wypełnienia wpakowaliśmy się do naszego czarnego transportowaca, żeby dojechać na miejsce Sądu. 

W tym miejscu na chwilkę się zatrzymam - Wrocław to najpiękniejsze miasto jakie dane mi było zobaczyć w Polsce! Gust to oczywiście sprawa mocno subiektywna, ale naprawdę polecam! Interesująca zabytkowa architektura poprzecinana nowymi, dobrze wpasowanymi obiektami – myślę, że to dobry opis tego co możecie tam spotkać. 

W tak sprzyjającym środowisku, w sąsiedztwie „Serowca” miały się wydarzyć wszystkie najważniejsze sprawy.



Nie możemy także nie pochwalić się zdjęciem, które przypadkiem udało nam się uchwycić:


Później Profesor wygłosił płomienne wystąpienie zagrzewające do boju:


Patrząc na to jak w częściach prezentowała się nasza konstrukcja podejrzewam, że ciężko Wam uwierzyć, że coś może z tego złomu powstać – też byliśmy zdziwieni!


Pierwsze ustalenie wskazywało na to, że będziemy startować jako pierwsza drużyna, ale ciągnące się problemy z brakiem śrub M6 przestawiły nas dopiero na trzecią turę. Dzięki temu mogliśmy śledzić zmagania innych ekip.


 



Niektórzy członkowie naszej ekpiy brali też udział w towarzyszących zawodom konkursom – na tym polu również same sukcesy!


Przeznaczenia nie da się oszukać i na nas też przyszła „kryska”. Mieliśmy trochę czasu na ułożenie modelu i ustawienie się na linii startu, by na sygnał ruszyć jak Concorde. Mieliśmy jednak nadzieję, że lądowanie będziemy mieć lepsze.





Wystartowaliśmy jak na dopalaczach, rozszerzone źrenice także mogły by być naszym znakiem rozpoznawczym. Podniecenie, podwyższona temperatura i dziwne zachowania – wszystkie objawy by się zgadzały, ale na szczęście nie było żadnych przedstawicieli władzy, którzy mogliby nas skontrolować. Udało nam się złożyć całośc do kupy, chociaż niektórzy wieszczyli, że wzorem mebli z IKEI może nam z tego  powstrać coś zupełnie innego.




Po niespełna 30 minutach byliśmy już spełnieni. Wszystko szło jak po maśle, całość była idealnie dopasowana, a konstrukcja w końcu stanowiła integralną całość. 







Można było wykonać pierwsze testy obciążenia w postaci masy własnej konstruktorów, a także położyć nawierzchnię lepszą niż ta na EURO.





Od razu pojawiła się sława, parcie na szkoło i woda sodowa:



Teraz pozostało nam już tylko czekać, aż GIGANCI zabiorą nasze wypicowany most do laboratorium, w którym dokona się akt zniszczenia.


Na miejscu odbyło się ważenie i okazało się, że nasza konstrukcja należy do jednych z najlżejszych, co w cale nie oznacza, że najsłabszych. Było wielu fałszywych proroków, którzy wieszczyli nam, że jedna tona będzie wyczynem. Wydaje mi się, że wszystkim utarliśmy nosa.


Po ważeniu i kolejnym transporcie nasza „kruszyka” został wrzucaona na ring pod szczęki prasy obciążeniowej. Panowie laboranci z preecyzją Dextera ustawili wszystkie maszyny tortur i nastąpiła próba wyciskania z naszego mostu postatnich potów i łez. Przyznam Wam, że nerwy na egzaminie inżynierskim to w porównaniu z tym kartkówka z Wprowadzenia do Inżynierii Lądowej (bez urazy dla fanów tego przedmiotu :P). Wolno przeskakujące cyferki, które przekraczją kolejne magiczne bariery potrafią dostarczyć naprawdę wiele emocji! Ostatecznie 6 ton – co możecie wierzyć lub nie dokładnie odpowiada temu co zadalismny przy modelowaniu w ROBOCIE. Co więcej nie wytrzymało dokładnie to połączenie, które  obstawialiśmy, że będzie piętą Achillesową.


Wyniki ostateczne prezentują się następująco:




W nagrodę czekał na nas zasłużony obiad. Dla niektórych było to 6 posiłek dnia, dla niektórych pierwszy;P



Na koniec oczywiście czekała wisienka na torcie – zostaliśmy wyczytani, więc pomaszerowaliśmy po odbiór nagród i upominków.


A tak przedstawia się zwycięska trójka w otoczeniu prominentnych oficjeli:



Wszystkie mosty po zniszczeniu trafiły na tak zwane „złomowisko”, ale nie mogliśmy pozwolić, żeby tam sczezł, dlatego postanowiliśmy sprowadzić go do grodu Kraka, żebyście i Wy mogli go zobaczyć!


Na koniec jeszcze raz chcielibyśmy podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że mogliśmy brać udział w tak niesamowitym wydarzeniu! Niezapomniane przeżycia i tony zdobytego doświadczenia. Widzimy się na pewno za rok!

PS: Zdjęcia możecie oglądać dzięki uprzejmości dr inż. Wojciecha Średniawy i inż. Tomasza Koziarskiego!


PS2: Wszystkie zdjęcia możecie znaleźć w naszej Galerii i na facebooku.


PS3: Zapraszam do komentowania!

Dawid Kisała


 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Web Hosting Coupons