wyKOMBinuj mOst 2012


Musicie wybaczyć nam pewien przestój, ale chyba sami rozumiecie - pierwsze sesja, później długo wyczekiwane wakacje/praca/praktyki (skreśl drogi Czytelniku niepotrzebne). Na szczęście w naszym Kole, jak w przyrodzie "nic nie ginie" i dwójka naszych wspaniałych członków zmobilizowała swoje siły i raczy nas sporą dawką ciekawych informacji z nad morza.
Dodatkowo jest to preludium do tego co czeka nas w zbliżającym się semestrze i roku, bo od dzisiaj ruszamy ponownie z pracami Koła Naukowego - zapraszamy wszystkich do wspólnej pracy, a także śledzenia naszych postępów!

Zapraszamy!

Dawid Kisała


W dniach 17-18 maja odbyła się piąta edycja konkursu klejenia mostów papierowych "wyKOMBinuj mOst 2012" organizowanego przez Koło Naukowe Mechaniki Budowli KoMBo działające przy Katedrze Mechaniki Budowli i Mostów Politechniki Gdańskiej. Do rywalizacji przystąpiły trzy trzyosobowe drużyny z naszego Koła.

Zgodnie z regulaminem konkursu każda z drużyn wykonała w ciągu 6 godzin most o rozpiętości 60 cm, według wcześniej przygotowanego i zatwierdzonego przez organizatorów projektu.  Do wykonania modelu można było się posłużyć 5 arkuszami brystolu, 2 tubkami kleju oraz dwustronną taśmą klejącą. Następnego dnia, po wyschnięciu kleju, odbyło się mierzenie i ważenie mostów. Po przejeździe po pomoście samochodu testowego o masie 2 kg modele obciążano w maszynie wytrzymałościowej Zwick. Siła przyłożona została w środku rozpiętości przęsła za pomocą kwadratowej stopki (10 x 10 cm), a pomiar siły trwał do uzyskania ugięcia 30 mm, bądź  zniszczenia elementu uniemożliwiającego dalszą pracę konstrukcji.
Warunkiem uczestnictwa w konkursie było wykonanie oraz dostarczenie projektu konstrukcji. Do zawodów zakwalifikowały się trzy zespoły z naszej Uczelni:

Drużyna "Imperfekcja" w składzie (od lewej): Aleksander Barton, Grzegorz Natonek, Jakub Kluza
Drużyna "Moment kratownicy" w składzie (od lewej): Michał Bialik, Joanna Rajska, Marek Mazur
Drużyna "Panowie Inżynierowie" w składzie (od lewej): Michał Kłys, Rafał Konopka, Łukasz Stasiak (byli tak zapracowani, że nie mieli czasu podnieść głów)

Przygotowania rozpoczęły się zaraz po zamieszczeniu na stronie Koła Naukowego Mechaniki Budowli KoMBo informacji o konkursie. Po uformowaniu się składów drużyn pojawiły się pierwsze pomysły i modele klejone w domach w wolnym czasie pomiędzy zajęciami (Joannie udało się 2 razy zasnąć podczas wycinania pasków na dźwigary;-)).
Koncepcje projektów naszych drużyn znacznie się od siebie różniły, toteż wewnętrzna rywalizacja była dosyć ciekawa i z niecierpliwością każdy oczekiwał na wyniki z maszyny wytrzymałościowej. Próbne obciążenia modeli zostały przeprowadzone w laboratorium Instytutu Materiałów i Konstrukcji Budowlanych dzięki uprzejmości Pana mgr inż. Stanisława Kańki – kierownika pracowni L-1. Wyniki nie były oszałamiające, ale dzięki badaniom każda z drużyn mogła wyciągnąć odpowiednie wnioski i wprowadzić poprawki w celu udoskonalenia swoich konstrukcji.
Godzina zero była coraz bliżej, a ostatnie dni przed konkursem były dla nas bardzo pracowite, gdyż oprócz prac nad modelami trzeba było zorganizować wyjazd do Gdańska, a w międzyczasie konsultować projekty uczelniane i uczęszczać na zajęcia. Dzięki dobrej współpracy i podziałowi obowiązków byliśmy gotowi do odjazdu. Konkurs rozpoczynał się rankiem 17 maja, toteż postanowiliśmy, że na miejsce dotrzemy dzień wcześniej, aby w pełni sił móc oddać się tej długo wyczekiwanej przez nas rywalizacji. W tym celu wyruszyliśmy o godzinie z 14:05 z Krakowa Głównego, aby po ponad dziewięciu fascynujących godzinach w PKP dotrzeć do stacji Gdańsk Główny. Po szczęśliwym wyjaśnieniu problemów dotyczących uprzednio zarezerwowanego noclegu (mieliśmy zarezerwowanych 9 miejsc noclegowych a po dotarciu na miejsce i 10 minutowym dobijaniu się do drzwi po godzinie 23:00  otworzyła nam Pani Svieta, która oznajmiła, że jest tylko 7 miejsc) udaliśmy się na wymarzony odpoczynek.

Ciąg dalszy nastąpi...

Zapraszamy też do naszej Galerii oraz facebook'a, gdzie możecie znaleźć więcej zdjęć z konkursu.



Po krótkiej i niespokojnej nocy zostaliśmy obudzeni (chyba) specjalnie przygotowanym na tą okazję przez Rafała alarmem. Po szybkim ogarnięciu miejsca noclegu i spakowaniu (po nocnych perypetiach postanowiliśmy zmienić miejsce zamieszkania) wyruszyliśmy wczesnym rankiem z pełnym ekwipunkiem w kierunku Politechniki Gdańskiej szukając po drodze czegoś, co nadawałoby się na solidne śniadanie. Pierwsze budynki Politechniki nie wywarły na nas pozytywnego wrażenia, jednak już kilka kroków dalej, naszym oczom ukazał się piękny monumentalny gmach główny, zdobiony rzeźbami w stylu neorenesansu niderlandzkiego, a nasza grupa dumnie wkroczyła w jego wnętrza.



Zaraz po wejściu spotkaliśmy uprzejme koleżanki, które z uśmiechem na ustach zaopiekowały się nami, a także oprowadziły po Politechnice. Po wstępnych oględzinach miejsca zmagań i rejestracji udaliśmy się na wymarzone śniadanie. Posileni regionalnymi wypiekami, mogliśmy rozpocząć nasze zmagania z klejem, nożyczkami, papierem, a także czasem.


Punktualnie o 9:00 wysłuchaliśmy krótkiego i pięknego przemówienia Pana dziekana dr hab. inż. Ireneusza Krei i rozpoczęliśmy naszą zabawę.


Wydawałoby się, że 6 godzin to mnóstwo czasu. Jednak, gdy trzeba precyzyjnie wykonać model konkursowy, minuty uciekają szybciej, niż przerwa pomiędzy wykładami. Każda z drużyn dzielnie pracowała przez cały wyznaczony czas. Jedni mogli pozwolić sobie na kawę i ciastko, natomiast inni byli całkowicie skupieni na wykonaniu modelu.



Cechowały nas też różne postawy. Na twarzach niektórych można było dostrzec ślady rywalizacji, inni znajdywali czas na autoreklamę lub podglądanie przeciwników, natomiast reszta skromnie i w ciszy wykonywała swoje zadania.







Czas chylił się ku końcowi, a każda z drużyn w skupieniu dokonywała ostatnich prac wykończeniowych. W końcu naszym oczom ukazały się w pełnej okazałości modele, a nie tylko porozcinane kawałki i skrawki papieru. Po upływie regulaminowego czasu nasze dzieła przenieśliśmy do specjalnej sali, gdzie dnia następnego wykonywane były pomiary. Po powrocie dzięki uprzejmości organizatorów mogliśmy się delektować ufundowaną przez nich pizzą, po czym udaliśmy się w miejsce nowego zakwaterowania na zasłużony odpoczynek.



Po chwili odpoczynku udaliśmy się na przywitanie morza, po czym wyruszyliśmy na wieczór integracyjny z bracią studencką, również przygotowany przez członków koła naukowego „KOMBO” Politechniki Gdańskiej. 







Po dobrej nocy, stawiliśmy się wszyscy na miejscu zmagań prawie punktualnie. Mogliśmy wspólnie obserwować pierwsze pomiary i wyniki. Poprzeczka już na początku została zawieszona bardzo wysoko. Model drużyny „Trach!” z Poznania ponad 400-krotnie przeniósł swoją masę. Było jasne, że o zajęcie dobrego miejsca będzie bardzo trudno.


„Momenty kratownicy” jako pierwsza drużyna z Politechniki Krakowskiej ustawiła swój model na maszynie niszczącej. Jak w wierszu J.Tuwima „Najpierw powoli jak żółw ociężale ruszyła maszyna po szynach ospale…”, a podekscytowanym oczom rysował się wykres zależności przeniesionej siły od ugięcia. 


Masa mostu - 735 g, Maksymalna siła - 1830 N, Współczynnik k=p/m=2,4898

Niestety po upływie pewnego czasu należało już tylko zacytować tekst piosenki Anny Jantar „Nic nie może przecież wiecznie trwać, co zesłał los…”. Ale zostawiając te górnolotne wersy - co z wynikiem? Konkurencja ze zdziwienia, aż otworzyła szeroko usta. Mianowicie okazało się, że na daną chwile drużyna zajmowała miejsce drugie z zaskakującym wynikiem 2,4898, co oznacza, że 735 g model przeniósł ciężar odpowiadający 183 kg. Co zawiniło? Niewątpliwie jak to odpowiedział w emocjach Marek: „Papier!”, ale po bardziej wnikliwej analizie stwierdzono, że urwał się wieszak podtrzymujący tackę.


Następnie do boju ruszyli „Panowie Inżynierowie” uzyskując wyniki 0,6020, co może nie jest, aż tak okazałym wynikiem, ale należy pamiętać, że to ciężar ponad 60 kg. Model prezentował się bardzo okazale, jednak mały błąd w trakcie wykonania przekreślił szansę na dobry wynik. Ugięcie przekroczyło dopuszczalne, a po dalszym już eksperymentalnym obciążaniu zawiódł jeden z dźwigarów nośnych.


Masa mostu - 1015 g, Maksymalna siła - 611 N, Współczynnik k=p/m=0,6020

Nadszedł czas na ostatnich reprezentantów - drużynę „Imperfekcja”. Uzyskany wynik to 0.6105, zatem na poziomie poprzedników. Niestety w tym przypadku doszło do globalnego wyboczenia kratownicy, które to faktycznie było spowodowane przez małą imperfekcję wykonawczą.


Masa mostu - 878 g, Maksymalna siła - 536 N, Współczynnik k=p/m=0,6105

Ostatecznie drużyna „Momenty kratownicy” została zepchnięta na 4 - najgorsze dla sportowca miejsce. Przyczynili się ku temu ubiegłoroczni zwycięzcy z Warszawy, a także drużyna z Opola. Na miejscu czuć było lekki niedosyt, jednak z perspektywy czasu uważamy, że to spory sukces. Pozostałe drużyny zostały sklasyfikowane odpowiednio: „Imperfekcja” na miejscu 18, a „Panowie Inżynierowie” na 19. 
Oficjalne wyniki konkursu można znaleźć pod adresem internetowym: www.kombo.pg.gda.pl

Podsumowując, mieliśmy okazję wykazać się zmysłem inżynierskim i pokazać, w jak kreatywny sposób można stworzyć coś z danych materiałów. Wątpliwości nie ulega także, iż wyników tych nie uzyskalibyśmy bez wiedzy zdobytej na studiach. Wszystko razem stworzyło możliwość świetnej zabawy i rywalizacji na najwyższym poziomie. 
Chcieliśmy serdecznie podziękować władzom Politechniki Krakowskiej za częściowe pokrycie wydatków związanych z wyjazdem na konkurs. 
Podziękowania należą się również Kołu Naukowemu Mechaniki Budowli KoMBo, przede wszystkim za doskonałą organizację konkursu, pomoc w znalezieniu noclegu i wspólnie spędzony czas.
Dziękujemy również tym wszystkim, którzy nas wspierali, trzymali kciuki i pomagali w przygotowaniach.

Joanna Rajska
Marek Mazur

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania!

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Web Hosting Coupons